W drużynie Katastrofy zadebiutował doświadczony Paweł Grudziński, który jednak debiutu nie może uznać za udany. Pierwsza kwarta to niemrawy start Sanitu, co szybko wykorzystała Katastrofa, dzięki skutecznym rzutom Piekarskiego i Kotrysa. Sanit potrzebował ponad 3 minuty, aby zdobyć pierwsze punkty, ale dzięki skutecznej grze Ociepy i celnym trafieniom zza 6,25 graczy obwodowych odskoczył rywalowi na 11 punktów.
Druga kwarta miała podobny przebieg, czyli gracze Katastrofy próbowali zdobywać punkty głównie spod kosza, natomiast Sanit wykorzystywał głównie zawodników obwodowych.
W drugiej połowie gracze Katastrofy zagrali o wiele lepiej wykorzystując fakt, że piątka Sanitu nie zmieniała się przez niemal całe spotkanie, przez co tempo gry Sanitu spadło. W drużynie Katastrofy skutecznie grali Śnieciński i Kotrys, którzy bez wsparcia punktowego ze strony kolegów nie mogli zniwelować strat do Sanitu.
Ostatecznie w pojedynku drużyn bez zwycięstwa lepszy okazał się Sanit, wygrywając 61:40.
Tym razem, borykający się z kontuzjami, Sanit trafił na mniej wymagającego rywala, który tylko na początku pierwszej kwarty prowadził. Jednak celne rzuty za trzy punkty Sanitu w pierwszej połowie, ustaliły praktycznie wynik spotkania.
Relacja z meczu
Sanit z pierwszym zwycięstwem
W drużynie Katastrofy zadebiutował doświadczony Paweł Grudziński, który jednak debiutu nie może uznać za udany. Pierwsza kwarta to niemrawy start Sanitu, co szybko wykorzystała Katastrofa, dzięki skutecznym rzutom Piekarskiego i Kotrysa. Sanit potrzebował ponad 3 minuty, aby zdobyć pierwsze punkty, ale dzięki skutecznej grze Ociepy i celnym trafieniom zza 6,25 graczy obwodowych odskoczył rywalowi na 11 punktów.
Druga kwarta miała podobny przebieg, czyli gracze Katastrofy próbowali zdobywać punkty głównie spod kosza, natomiast Sanit wykorzystywał głównie zawodników obwodowych.
W drugiej połowie gracze Katastrofy zagrali o wiele lepiej wykorzystując fakt, że piątka Sanitu nie zmieniała się przez niemal całe spotkanie, przez co tempo gry Sanitu spadło. W drużynie Katastrofy skutecznie grali Śnieciński i Kotrys, którzy bez wsparcia punktowego ze strony kolegów nie mogli zniwelować strat do Sanitu.
Ostatecznie w pojedynku drużyn bez zwycięstwa lepszy okazał się Sanit, wygrywając 61:40.
Tym razem, borykający się z kontuzjami, Sanit trafił na mniej wymagającego rywala, który tylko na początku pierwszej kwarty prowadził. Jednak celne rzuty za trzy punkty Sanitu w pierwszej połowie, ustaliły praktycznie wynik spotkania.