Mecz juniorów Spójni zainaugurował nowy sezon SLAK. Zawodnicy, nieco stremowani, nie zaprezentowali maksimum swoich możliwości. Zwłaszcza skuteczność graczy obu drużyn mogła być na wyższym poziomie.
Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 11:11, a celną trójką wraz z syreną popisał się Dawid Małkowski, najskuteczniejszy zawodnik w zespole Spójni II, prowadzonym przez Czesława Kurkiańca. W drugiej odsłonie jego podopieczni wyszli na 15:11, ale kiedy trener starszej grupy, Wiesław Dubij wziął czas, przeciwnicy zaczęli odrabiać straty. Przy wyniku 20:20, dwa punkty zdobył Jacek Stefanowicz.
Kluczowa dla losów meczu okazała się trzecia kwarta. Ekipa Kurkiańca doprowadziła co prawda do remisu, ale potem aż 8 punktów z rzędu zdobyli reprezentanci Spójni I. Szaleńczy zryw podciął nieco skrzydła graczom tej, jak i przeciwnej drużyny, bo przez kolejne ponad 3 minuty nikt nie trafił do kosza. A już czwarta kwarta była popisem bezradności. Jej wynik 4:3 świadczy o tym, że w ataku obu ekip nikt nie brylował.
Relacja z meczu
Pierwsze śliwki robaczywki
Mecz juniorów Spójni zainaugurował nowy sezon SLAK. Zawodnicy, nieco stremowani, nie zaprezentowali maksimum swoich możliwości. Zwłaszcza skuteczność graczy obu drużyn mogła być na wyższym poziomie.
Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 11:11, a celną trójką wraz z syreną popisał się Dawid Małkowski, najskuteczniejszy zawodnik w zespole Spójni II, prowadzonym przez Czesława Kurkiańca. W drugiej odsłonie jego podopieczni wyszli na 15:11, ale kiedy trener starszej grupy, Wiesław Dubij wziął czas, przeciwnicy zaczęli odrabiać straty. Przy wyniku 20:20, dwa punkty zdobył Jacek Stefanowicz.
Kluczowa dla losów meczu okazała się trzecia kwarta. Ekipa Kurkiańca doprowadziła co prawda do remisu, ale potem aż 8 punktów z rzędu zdobyli reprezentanci Spójni I. Szaleńczy zryw podciął nieco skrzydła graczom tej, jak i przeciwnej drużyny, bo przez kolejne ponad 3 minuty nikt nie trafił do kosza. A już czwarta kwarta była popisem bezradności. Jej wynik 4:3 świadczy o tym, że w ataku obu ekip nikt nie brylował.