Niewiele brakowało, a broniąca tytułu sprzed roku Mega nie znalazłaby się w najlepszej czwórce bieżących rozgrywek. Prowadzenie w tym meczu zmieniało się 16 razy. A najwyższa różnica to 8 oczek. Taka sytuacja miała miejsce na początku trzeciej kwarty, kiedy Help Food – po trafieniach Piotra Lisowskiego i Łukasza Kiewry – podwyższył na 38:30. Ale wtedy drużyna Pawła Kotrysa przystanęła. Najpierw Wiesław Dubij trafił dwa rzuty za dwa i kolejne dwa osobiste, by po chwili 4 oczka dorzucił Jakub Dyba. Na tablicy pojawił się remis (40:40). I ponownie Help Food wyszedł na 43:40 i 45:42, ale do dogrywki celną trójką doprowadził Przemysław Mardosiewicz. Wcześniej, przez dwie pierwsze kwarty, walka trwała kosz za kosz. To dowodzi, że oba zespoły potraktowały to spotkanie bardzo poważnie. Nawet jeden z graczy Megi… przerwał weselne biesiadowanie, by przyjść i pomóc drużynie awansować do półfinału.
Mega swój cel osiągnęła dopiero w dogrywce. Mimo iż przegrywała już 47:50, a następnie 51:55 (ważne punkty zdobyli Bartosz Krawczak i Krystian Nakielski), odrobiła straty. Trójką popisał się Orest Bury, a 2 punkty uzyskał dodatkowo Dyba. Potem jeszcze Maciej Rąbek nie pomylił się przy żadnym z dwóch osobistych. Przy stanie 58:55 dla Megi, swoją szansę miał jeszcze Krawczak, ale spudłował zza linii 6,75 m.
Gracze Help Foodu schodzili z parkietu ze spuszczonymi głowami. Wygraną mieli na wyciągnięcie ręki, ale zabrakło szczęścia. Mimo to zaimponowali ambicją i wolą walki. Klasą dla siebie był Sławomir Pankiewicz, który w całym 45-minutowym starciu zdobył 21 punktów i zanotował 16 zbiórek.
Relacja z meczu
Mistrz w MEGA tarapatach
Niewiele brakowało, a broniąca tytułu sprzed roku Mega nie znalazłaby się w najlepszej czwórce bieżących rozgrywek. Prowadzenie w tym meczu zmieniało się 16 razy. A najwyższa różnica to 8 oczek. Taka sytuacja miała miejsce na początku trzeciej kwarty, kiedy Help Food – po trafieniach Piotra Lisowskiego i Łukasza Kiewry – podwyższył na 38:30. Ale wtedy drużyna Pawła Kotrysa przystanęła. Najpierw Wiesław Dubij trafił dwa rzuty za dwa i kolejne dwa osobiste, by po chwili 4 oczka dorzucił Jakub Dyba. Na tablicy pojawił się remis (40:40). I ponownie Help Food wyszedł na 43:40 i 45:42, ale do dogrywki celną trójką doprowadził Przemysław Mardosiewicz. Wcześniej, przez dwie pierwsze kwarty, walka trwała kosz za kosz. To dowodzi, że oba zespoły potraktowały to spotkanie bardzo poważnie. Nawet jeden z graczy Megi… przerwał weselne biesiadowanie, by przyjść i pomóc drużynie awansować do półfinału.
Mega swój cel osiągnęła dopiero w dogrywce. Mimo iż przegrywała już 47:50, a następnie 51:55 (ważne punkty zdobyli Bartosz Krawczak i Krystian Nakielski), odrobiła straty. Trójką popisał się Orest Bury, a 2 punkty uzyskał dodatkowo Dyba. Potem jeszcze Maciej Rąbek nie pomylił się przy żadnym z dwóch osobistych. Przy stanie 58:55 dla Megi, swoją szansę miał jeszcze Krawczak, ale spudłował zza linii 6,75 m.
Gracze Help Foodu schodzili z parkietu ze spuszczonymi głowami. Wygraną mieli na wyciągnięcie ręki, ale zabrakło szczęścia. Mimo to zaimponowali ambicją i wolą walki. Klasą dla siebie był Sławomir Pankiewicz, który w całym 45-minutowym starciu zdobył 21 punktów i zanotował 16 zbiórek.