To aż nie do uwierzenia. Frassati po raz drugi w sezonie pokonało Megę jednym punktem. I po raz drugi w ich bezpośrednim starciu zanotowano wynik 54:53!
Frassati samo zgotowało sobie duże kłopoty. O ile w pierwszej kwarcie trwała walka oko za oko, to w drugiej – przy stanie 19:14 dla Megi – Frassati zaczęło swój festiwal. Najpierw zdobyło 11 punktów z rzędu, z czego 9 było autorstwa Michała Żyłczyńskiego, a następnie kontrolowało przebieg meczu. W trakcie trzeciej kwarty przewaga Michała Trypucia i spółki wzrosła do 12 oczek. Ale Mega, krok po kroku, odrabiała straty. I dopięła swego w połowie czwartej części. Co więcej, przy stanie 46:46, dwa osobiste trafił Wiesław Dubij, a po kolejnych dwóch oczkach Macieja Rąbka było 50:46 dla Megi. Zwycięstwo było więc bliżej graczy tej drużyny, ale do ostatnich sekund nie było wiadomo, kto ostatecznie wygra. Na półtorej minuty przed ostatnią syreną Mega wciąż prowadziła (53:50), ale Frassati wyrównało za sprawą Rafała Kurpika i Marcina Szczepaniaka. W następnej akcji faulował Rąbek i wówczas jeden z dwóch rzutów wykorzystał Michał Iwasieczko. Szansę na odwrócenie wyniku miał jeszcze Marcin Mikołajczyk z Megi, ale spudłował.
Do końca spotkania nie dograli Michał Trypuć i Orest Bury, którzy popełnili po 5 przewinień.
Relacja z meczu
Historia lubi się powtarzać…
To aż nie do uwierzenia. Frassati po raz drugi w sezonie pokonało Megę jednym punktem. I po raz drugi w ich bezpośrednim starciu zanotowano wynik 54:53!
Frassati samo zgotowało sobie duże kłopoty. O ile w pierwszej kwarcie trwała walka oko za oko, to w drugiej – przy stanie 19:14 dla Megi – Frassati zaczęło swój festiwal. Najpierw zdobyło 11 punktów z rzędu, z czego 9 było autorstwa Michała Żyłczyńskiego, a następnie kontrolowało przebieg meczu. W trakcie trzeciej kwarty przewaga Michała Trypucia i spółki wzrosła do 12 oczek. Ale Mega, krok po kroku, odrabiała straty. I dopięła swego w połowie czwartej części. Co więcej, przy stanie 46:46, dwa osobiste trafił Wiesław Dubij, a po kolejnych dwóch oczkach Macieja Rąbka było 50:46 dla Megi. Zwycięstwo było więc bliżej graczy tej drużyny, ale do ostatnich sekund nie było wiadomo, kto ostatecznie wygra. Na półtorej minuty przed ostatnią syreną Mega wciąż prowadziła (53:50), ale Frassati wyrównało za sprawą Rafała Kurpika i Marcina Szczepaniaka. W następnej akcji faulował Rąbek i wówczas jeden z dwóch rzutów wykorzystał Michał Iwasieczko. Szansę na odwrócenie wyniku miał jeszcze Marcin Mikołajczyk z Megi, ale spudłował.
Do końca spotkania nie dograli Michał Trypuć i Orest Bury, którzy popełnili po 5 przewinień.