Na początku spotkanie nie ułożyło się najlepiej dla zawodników ekipy Marka Stolarskiego. Co prawda prowadzili 2:1, ale po jednej z trójek Grzegorza Terlikowskiego było już 7:2 dla Petardy. Tym samym odpowiedział chwilę potem Maciej Pawlak, ale rywale z minuty na minutę uciekali. Po 10 minutach było już 20:9 dla Metalika. To były jednak złe dobrego początki w wykonaniu Maximo. Na początku drugiej kwarty sygnał do walki dał Tomasz Góra, który dwa razy skutecznie zakończył akcje podkoszowe. Maximo małymi krokami odrabiało straty i na przerwę schodziło, przegrywając już tylko 27:29.
Po zmianie stron swoje show zaprezentował Pawlak. To właśnie jego dwie kolejne trójki wywindowały Maximo na prowadzenie 33:29. Chwilę potem zza linii 6,75 m trafił po przeciwnej stronie Terlikowski, ale Petarda w tym meczu nie zdołała się już podnieść i przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Jej katem okazał się wspomniany Pawlak, który punktował raz za razem. W 34. minucie gracze Metalika doszli przeciwników jeszcze na 3 punkty (46:49), ale końcówka zdecydowanie należała do niesionych dopingiem zawodników Maximo. Wygrali oni 59:47 i tym samym pozostali jedyną drużyną, która nie zasmakowała jeszcze goryczy porażki.
Relacja z meczu
Niszczące trójki Pawlaka
Na początku spotkanie nie ułożyło się najlepiej dla zawodników ekipy Marka Stolarskiego. Co prawda prowadzili 2:1, ale po jednej z trójek Grzegorza Terlikowskiego było już 7:2 dla Petardy. Tym samym odpowiedział chwilę potem Maciej Pawlak, ale rywale z minuty na minutę uciekali. Po 10 minutach było już 20:9 dla Metalika. To były jednak złe dobrego początki w wykonaniu Maximo. Na początku drugiej kwarty sygnał do walki dał Tomasz Góra, który dwa razy skutecznie zakończył akcje podkoszowe. Maximo małymi krokami odrabiało straty i na przerwę schodziło, przegrywając już tylko 27:29.
Po zmianie stron swoje show zaprezentował Pawlak. To właśnie jego dwie kolejne trójki wywindowały Maximo na prowadzenie 33:29. Chwilę potem zza linii 6,75 m trafił po przeciwnej stronie Terlikowski, ale Petarda w tym meczu nie zdołała się już podnieść i przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Jej katem okazał się wspomniany Pawlak, który punktował raz za razem. W 34. minucie gracze Metalika doszli przeciwników jeszcze na 3 punkty (46:49), ale końcówka zdecydowanie należała do niesionych dopingiem zawodników Maximo. Wygrali oni 59:47 i tym samym pozostali jedyną drużyną, która nie zasmakowała jeszcze goryczy porażki.