Sędziowie: Jarosław Sadoch, Mateusz Jaroszewski, Marta Jaroszewska (funkcyjny). Statystyk: Piotr Biernikowicz.
Maximo
45
Frassati
46
Wynik
1
2
3
4
K
Maximo
9
17
12
7
45
Frassati
13
11
7
15
46
Relacja z meczu
Smutek Maximo
Poziom tego spotkania był wysoki i momentami mieliśmy wrażenie, że rozgrywany jest finał. Co prawda Frassati szybko odskoczyło (po 2. minutach było 8:0, a po kolejnych trzech 13:2), ale Maximo nie zamierzało tanio sprzedawać skóry. Przebudził się m.in. Maciej Pawlak, który w pierwszych minutach spudłował kilka rzutów. Jego trójka w drugiej kwarcie sprawiła, że na tablicy pojawił się wynik 17:17. W kolejnych minutach prowadzenie zmieniało się kilkakrotnie, ale w trzeciej odsłonie to Maximo przejęło inicjatywę. W 25. minucie było już 38:29, a chwilę potem 44:34 i wydawało się, że Frassati już się nie podniesie. Jednak, krok po kroku, brązowi medaliści z ubiegłego roku odrabiali straty. Z linii rzutów wolnych nie mylili się także Michał Trypuć i Michał Żyłczyński. Ten ostatni – dodajmy – zdobył dwa punkty, które wyprowadziły Frassati na prowadzenie 46:45. Maximo miało jeszcze piłkę, ale stratę popełnił Tomasz Góra. Zarówno on, jak i pozostali reprezentanci tej drużyny w minorowych nastrojach opuszczali halę. Na duchu podnosili ich jednak kibice, którzy byli dla zespołu szóstym zawodnikiem. Podczas spotkania rozwiesili nawet specjalnie przygotowany transparent.
Relacja z meczu
Smutek Maximo
Poziom tego spotkania był wysoki i momentami mieliśmy wrażenie, że rozgrywany jest finał. Co prawda Frassati szybko odskoczyło (po 2. minutach było 8:0, a po kolejnych trzech 13:2), ale Maximo nie zamierzało tanio sprzedawać skóry. Przebudził się m.in. Maciej Pawlak, który w pierwszych minutach spudłował kilka rzutów. Jego trójka w drugiej kwarcie sprawiła, że na tablicy pojawił się wynik 17:17. W kolejnych minutach prowadzenie zmieniało się kilkakrotnie, ale w trzeciej odsłonie to Maximo przejęło inicjatywę. W 25. minucie było już 38:29, a chwilę potem 44:34 i wydawało się, że Frassati już się nie podniesie. Jednak, krok po kroku, brązowi medaliści z ubiegłego roku odrabiali straty. Z linii rzutów wolnych nie mylili się także Michał Trypuć i Michał Żyłczyński. Ten ostatni – dodajmy – zdobył dwa punkty, które wyprowadziły Frassati na prowadzenie 46:45. Maximo miało jeszcze piłkę, ale stratę popełnił Tomasz Góra. Zarówno on, jak i pozostali reprezentanci tej drużyny w minorowych nastrojach opuszczali halę. Na duchu podnosili ich jednak kibice, którzy byli dla zespołu szóstym zawodnikiem. Podczas spotkania rozwiesili nawet specjalnie przygotowany transparent.