Sędziowie: Grzegorz Terlikowski, Mateusz Jaroszewski, Magdalena Barcicka (funkcyjny). Statystyk: Sebastian Purwiniecki.
Frassati
54
Mega
53
Wynik
1
2
3
4
K
Frassati
11
8
21
14
54
Mega
15
11
14
13
53
Relacja z meczu
Zmotywowani po przerwie
Frassati przez większą część meczu musiało gonić wynik. Z prowadzenia cieszyło się tylko 10 minut, Mega – 29. Ale to wystarczyło, by pokonać obrońców tytułu i awansować po 7. kolejce na 2. pozycję w tabeli.
Pierwsze dwa punkty, po skutecznych osobistych, zdobył Orest Bury. Chwilę potem rywali postraszył Michał Trypuć, rzucając trójkę, ale tym samym zrewanżował się Bury. Na 5:5 wyrównał Krystian Michalski, jednak potem serię 10 oczek z rzędu zanotowała Mega. Frassati zmniejszyło jeszcze stratę do 4 punktów (11:15), ale po kolejnych 10 minutach przewaga Megi znów urosła do 7 oczek.
Zupełnie zaskoczył przebieg trzeciej kwarty, a właściwie jej końcowe fragmenty. Mega prowadziła już 40:31, ale kolejne zdobycze Michałów Trypucia i Iwasieczki oraz Marcina Szczepaniaka sprawiły, że na tablicy pojawił się remis. W ostatniej kwarcie walka zaczęła się więc od nowa. Jednak takiej szansy, jaką dał los, Frassati nie zamierzało zmarnować. Punkty Michała Żyłczyńskiego i Iwasieczki pozwoliły Frassati objąć prowadzenie 44:40. Kiedy kontakt próbował nawiązać Jakub Dyba, trójką odpowiedział Michał Trypuć. To samo powtórzył chwilę później Iwasieczko. Frassati prowadziło już różnicą 8 punktów, ale Mega zdołała jeszcze zmniejszyć stratę do 4 oczek. Kiedy w ostatnich kilkudziesięciu sekundach Bury rzucił za trzy i zrobiło się już tylko 54:53 dla Frassati, Mega uwierzyła, że może jeszcze wygrać. Ostatecznie jednak żaden z graczy Megi nie wziął na siebie ciężaru zdobycia najważniejszych punktów w meczu i Frassati zwyciężyło jednym oczkiem.
Dodajmy, że Mega wykorzystała tylko 4 z 15 rzutów za trzy, a autorem wszystkich czterech celnych trójek był Orest Bury. We Frassati nie było wcale lepiej (6/19), ale zwycięstwo pozwoliło przysłonić wszelkie niedociągnięcia.
Relacja z meczu
Zmotywowani po przerwie
Frassati przez większą część meczu musiało gonić wynik. Z prowadzenia cieszyło się tylko 10 minut, Mega – 29. Ale to wystarczyło, by pokonać obrońców tytułu i awansować po 7. kolejce na 2. pozycję w tabeli.
Pierwsze dwa punkty, po skutecznych osobistych, zdobył Orest Bury. Chwilę potem rywali postraszył Michał Trypuć, rzucając trójkę, ale tym samym zrewanżował się Bury. Na 5:5 wyrównał Krystian Michalski, jednak potem serię 10 oczek z rzędu zanotowała Mega. Frassati zmniejszyło jeszcze stratę do 4 punktów (11:15), ale po kolejnych 10 minutach przewaga Megi znów urosła do 7 oczek.
Zupełnie zaskoczył przebieg trzeciej kwarty, a właściwie jej końcowe fragmenty. Mega prowadziła już 40:31, ale kolejne zdobycze Michałów Trypucia i Iwasieczki oraz Marcina Szczepaniaka sprawiły, że na tablicy pojawił się remis. W ostatniej kwarcie walka zaczęła się więc od nowa. Jednak takiej szansy, jaką dał los, Frassati nie zamierzało zmarnować. Punkty Michała Żyłczyńskiego i Iwasieczki pozwoliły Frassati objąć prowadzenie 44:40. Kiedy kontakt próbował nawiązać Jakub Dyba, trójką odpowiedział Michał Trypuć. To samo powtórzył chwilę później Iwasieczko. Frassati prowadziło już różnicą 8 punktów, ale Mega zdołała jeszcze zmniejszyć stratę do 4 oczek. Kiedy w ostatnich kilkudziesięciu sekundach Bury rzucił za trzy i zrobiło się już tylko 54:53 dla Frassati, Mega uwierzyła, że może jeszcze wygrać. Ostatecznie jednak żaden z graczy Megi nie wziął na siebie ciężaru zdobycia najważniejszych punktów w meczu i Frassati zwyciężyło jednym oczkiem.
Dodajmy, że Mega wykorzystała tylko 4 z 15 rzutów za trzy, a autorem wszystkich czterech celnych trójek był Orest Bury. We Frassati nie było wcale lepiej (6/19), ale zwycięstwo pozwoliło przysłonić wszelkie niedociągnięcia.