Obie drużyny to ubiegłoroczni finaliści. Także w tym sezonie obie spotkały się dwukrotnie (jedno zwycięstwo Megi, jedno Maximo). Tym razem jednak wynik był wielką niewiadomą, tym bardziej, że Mega nie bez problemów pokonała w piątek Help Food i rzutem na taśmę awansowała do najlepszej czwórki.
Niedzielne spotkanie przebiegało mimo wszystko pod dyktando aktualnych mistrzów. To oni prowadzili 7:2, 13:6 i na zakończenie pierwszej kwarty 15:9. Po 20 minutach przewaga Megi wzrosła jeszcze o jedno oczko (30:23). Dopiero w drugiej połowie Maximo wróciło do gry. Najpierw ze stanu 29:37 doprowadziło do 36:37. A gdy Mega ponownie odskoczyła (52:40), po celnych rzutach Jakuba Dyby i trójkach Marcina Mikołajczyka oraz Pawła Żuchowskiego, Maximo zdobyło 13 (!) punktów z rzędu. Trzypunktowy, celny rzut Macieja Pawlaka wywindował Maximo na upragnione prowadzenie (53:52). Potem dwa punkty dla Megi dołożył Wiesław Dubij, a jeden z dwóch osobistych wykorzystał Orest Bury. Przed szansą doprowadzenia do dogrywki stanął jeszcze Tomasz Góra, ale spudłował. Mega wygrała 55:53.
Drugi mecz między tymi drużynami zaplanowano na najbliższą niedzielę (31 maja) na godz. 17.00.