O godz. 16.00 na parkiet wybiegli gracze Metalika Petardy i Megi. Zapowiadało się interesujące starcie, i takie też było. Zaczął dwoma punktami dla Metalika Adrian Dąbrowski, a niedługo potem, po trzech oczkach Grzegorza Terlikowskiego, było 5:2. W kolejnych minutach Petarda nieznacznie prowadziła, ale rywale doprowadzili do wyrównania i wyszli na 14:12. Mega mogła po pierwszej części prowadzić jeszcze wyżej, ale niecelne rzuty oddali kolejno Przemysław Mardosiewicz, Maciej Rąbek i Andrzej Karaś. Pierwszy z nich na początku drugiej odsłony rzucił za dwa, ale trójką odpowiedział Dąbrowski. Wynik wciąż był na korzyść Megi – do czasu, aż swojego show nie zaprezentował Terlikowski. Zawodnik ten w krótkim odstępie czasu oddał trzy celne rzuty zza linii 6,75 m i ponownie wyprowadził Metalik na prowadzenie. Potem jeszcze Tomasz Szymczak trafił za dwa, ale w odpowiedzi to samo uczynili po drugiej stronie Rąbek i Mardosiewicz. Było 30:25. Trzy punkty, wszystkie po skutecznie egzekwowanych osobistych, dołożył jeszcze Szymczak. Początek trzeciej kwarty to ponad 3,5-minutowa niemoc w szeregach obu drużyn. Dopiero po takim przestoju sygnał do walki dał Wiktor Grudziński, który rzucił siedem kolejnych punktów i zrobiło się 40:25 dla Petardy. Ekipa Tomasza Wiśniewskiego szła za ciosem i po kilku minutach prowadziła już 47:29. Ale to, co wydarzyło się w czwartej kwarcie, długo zostanie w pamięci jego i jego kolegów. Mega prowadziła już 13:0 i 18 punktowa przewaga stopniała do 5 oczek. Czarną serię przerwał dopiero celnymi osobistymi „Terlik”, ale po celnych rzutach Rąbka i Marcina Mikołajczyka, Mega zbliżyła się już tylko na 2 oczka (49:47). Wydawało się, że Wiesław Dubij i spółka przechylą szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale Petarda miała w swoich szeregach dobrze dysponowanego w tym dniu Terlikowskiego. 32-latek nie pozwolił rywalom na wygraną, sam dorzucając jeszcze 9 oczek w tej kwarcie. W drugim meczu spotkały się drużyny Frassati i Maximo. Spotkanie okrzyknięte zostało hitem kolejki. Frassati objęło prowadzenie po koszu Rafała Kurpika, a gdy Maximo wyrównało, celnym rzutem za trzy (jednym z dwóch w tym meczu) popisał się Michał Iwasieczko. Od tego momentu, gdy sygnał do ataku dał Maciej Pawlak, Maximo zaczęło dominować i ze stanu 2:5 wyszło aż na 16:5. W drugiej kwarcie przewaga wicemistrzów z sezonu 2013/2014 była jeszcze większa. W jej końcówce urosła nawet do rozmiarów 36:15. Po zmianie stron sześć kolejnych punktów zdobyli Marcin Szczepaniak i Michał Trypuć i przewaga Maximo stopniała. Trójkami popisali się wówczas Pawlak i Trypuć. Frassati starało się odwrócić losy meczu, ale bezskutecznie. Na niespełna 2,5 minuty przed końcem Maximo prowadziło 55:41. I nawet to, że Frassati zdobyło jeszcze 14 punktów, nie zagwarantowało tej ekipie wygranej. Zauważmy, że zwycięzcy wykonywali w tym meczu aż 29 rzutów osobistych, a 22 z nich były celne. Najskuteczniejszy w szeregach Maximo był Tomasz Góra.
AktualnościSLAK
Metalik i Maximo wciąż niepokonane
Odrobiliśmy wszystkie zaległości w dotychczasowych kolejkach SLAK. Za nami pięć pełnych serii spotkań. Niedzielne mecze były jednymi z najciekawszych w sezonie.
09.02.2015 11:05