Miejsce na Twoją reklamę

Maximo prowadziło z Frassati przez ponad 38,5 minuty. Aktualni brązowi medaliści zdołali tylko zmienić wynik z 0:3 na 4:3. W dalszej części meczu prym wiedli już tylko ubiegłoroczni wicemistrzowie. Pierwszą kwartę wygrał dla nich Tomasz Góra, który rzucił trzy z rzędu trójki. Kolejne dwa punkty dołożył Maciej Pawlak i było już 11:4. W drugiej odsłonie Maximo stłamsiło rywali, wychodząc z 13:6 na 24:6. Rywale w porę się jednak przebudzili i ostatecznie przegrali drugie 10 minut raptem trzema oczkami. Po zmianie stron trójką postraszył Maximo Michał Żyłczyński, ale chwilę potem tym samym odpowiedział Pawlak. Frassati, goniąc za wynikiem, odrabiało straty, jednak przed ostatnią kwartą wciąż było o 6 punktów gorsze (34:40). Co więcej, na początku ostatniej części szybko odskoczyło dzięki punktom Góry i Pawlaka. I gdy na tablicy było już 48:36, dwa razy zza linii 6,75 m nie pomylił się popularny „Żyła”. Przewaga ponownie stopniała do 6 oczek. I była jeszcze mniejsza, gdy następną trójkę trafił Marcin Szczepaniak. Ale na tym podboje Frassati, grającego tego dnia bez Michała Trypucia, się skończyły. Od stanu 50:45, Maximo zdobyło siedem kolejnych punktów. Natomiast w końcówce wszystkie cztery wolne skutecznie wykonali Pawlak i Góra, najskuteczniejsi zawodnicy Maximo, ustalając wynik na 64:50. Dodajmy, że 21 punktów, tyle samo co wyżej wymienieni zawodnicy, zdobył też Żyłczyński z Frassati.

W dwóch pozostałych meczach niedzielnej, 12. kolejki nie było niespodzianek. Juniorzy Spójni przegrali z bardziej doświadczonymi rywalami, ale tradycyjnie jedną z kwart w obu meczach rozstrzygali na swoją korzyść. Spójnia II w pierwszej odsłonie starcia z Petardą prowadziła nawet 7:5, ale ostatecznie przegrała. Natomiast górą była w ostatnich 10 minutach, zmniejszając rozmiary i tak nieznacznej porażki. W tej części gry podopieczni Czesława Kurkiańca, przegrywając 26:46, zdobyli aż 9 oczek z rzędu. Ostatecznie przegrali mecz różnicą 15 punktów, ale dodajmy, że obie ekipy zagrały na niskiej, około 30-procentowej skuteczności w rzutach za dwa i trzy punkty. Niechlubną statystykę zanotowali po obu stronach Tomasz Szymczak i Robert Radzikowski. Obaj ani razu, na 8 prób, nie trafili do kosza.

W innym meczu Mega pokonała Spójnię I różnicą 49 punktów! Po raz pierwszy w tym sezonie mieliśmy wynik trzycyfrowy. Autorem setnego punktu w tym starciu był Kamil Dubij, który w końcówce czwartej kwarty trafił za trzy. Po nim kropkę nad „i” postawił jeszcze Marcin Mikołajczyk. Mimo iż podopieczni Wiesława Dubija wygrali drugą kwartę (19:17), ligowej drużyny swojego trenera nie zdołali przechytrzyć. Klasą dla siebie był Maciej Rąbek, który rzucił 30 punktów i zanotował 23 zbiórki. W tzw. evalu na jego koncie pokazała się magiczna liczba 50, która jest nowym rekordem obecnej edycji. A dodajmy, że rekord wszech czasów w tej statystyce należy do Michała Sucholasa, który w sezonie 2008/2009 uzyskał 56 rankingowych oczek.

Miejsce na Twoją reklamę