Miejsce na Twoją reklamę

Frassati doświadczyło powtórki z rozrywki. W niedawnym meczu z Megą również goniło wynik, by ostatecznie zwyciężyć jednym punktem. Teraz, w starciu z Help Foodem kluczowe okazały się kwarty trzecia i czwarta, które Frassati rozstrzygnęło na swoją korzyść.

Pierwsze dwa oczka w meczu zdobył, po podaniu Michała Trypucia, Krystian Michalski. Odpowiedział trójką Piotr Lisowski, ale do remisu 3:3 doprowadził Michał Iwasieczko. W kolejnych minutach Help Food odskoczył, ale Frassati zdołało jeszcze doprowadzić do stanu 9:9. I wtedy zaczęła się ucieczka i walka o dwa cenne punkty niżej notowanych rywali. Pierwszą kwartę Help Food wygrał 17:11, a na początku drugiej prowadził już 20:11. Po kolejnych dwóch minutach na tablicy widniał wynik 25:13 i wówczas Michał Iwasieczko, wespół z braćmi Trypuć zdobyli 9 punktów z rzędu. Trójkę ostrzegającą, że Help Food jest nadal w grze, zdobył Piotr Lisowski. Jego zespół utrzymał po drugiej kwarcie 6-punktową przewagę.

Po zmianie stron ekipa Pawła Kotrysa nie była tłem dla rywali, ale pozwalała im na dużo więcej niż w pierwszej połowie. Frassati kilkukrotnie zbliżało się do Help Foodu na trzy oczka. Festiwal trójek w ostatnich 20 minutach rozpoczął Rafał Kurpik, a istnym egzekutorem był Iwasieczko. To właśnie po jego celnych trafieniach zza linii 6,75 m wielokrotni mistrzowie SLAK doszli do stanu 48:48. Potem oglądaliśmy już kosz za kosz, a po celnej trójce Kurpika ponownie było 53:53. Help Food nie zamierzał rezygnować z walki o wygraną i ponownie wychodził na prowadzenie 57:53 i 64:58. I wtedy znów za trzy trafił Iwasieczko, a dwa oczka dołożył Marcin Szczepaniak. Dwie minuty przed końcem było 66:66, a chwilę potem po 68. Frassati wyszło wtedy na drugie prowadzenie w meczu, po celnym rzucie Michała Trypucia. Dodatkowo jeden z dwóch osobistych trafił Michalski i Frassati miało 3 oczka w zanadrzu. Mimo że w samej już końcówce Michał Trypuć nie trafił żadnego z dwóch kolejnych wolnych, rywale nie zdołali doprowadzić do dogrywki. Choć dali sobie wyrwać zwycięstwo na własne życzenie, pokazali się w tym meczu z bardzo przyzwoitej strony. Zwłaszcza Sławomir Pankiewicz prezentował basket na wysokim poziomie. Zdobył 23 punkty, a w „evalu” zgromadził 38 oczek, co jest nowym rekordem tej edycji.

W środę o godz. 18.00 drugi mecz 8. kolejki pomiędzy dwoma zespołami Spójni. Po nim, na drugiej hali, 9. kolejkę rozpoczną drużyny Megi i Metalika. W pierwszej rundzie 8 punktami wygrali ci ostatni. Czy w środę dojdzie do słodkiej zemsty?

Miejsce na Twoją reklamę