Niewiele brakowało a pierwszy mecz pomiędzy Sanitem a Petardą by się nie odbył. Sanit boryka się z problemami zdrowotnymi i na mecz stawiło się pięciu zawodników. Początek meczu należał do Sanitu, który niespodziewanie wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie, które utrzymywali przez 25 minut. Po tym czasie zawodnicy Petardy wykorzystali zmęczenie przeciwników i konstruowali skuteczne akcje i zaczęli wygrywać walkę pod tablicami. Sanitowi nie pomógł Marcin Blumowski, który dołączył do tej drużyny w drugiej kwarcie. Gdy pięć fauli złapał Kamil Ociepa z Sanitu, dominacja pod koszami Petardy była bezdyskusyjna i jedyne na co Sanit mógł sobie pozwolić to zniwelowanie strat do mniej niż dziesięciu punktów. W ostatniej akcji Marcin Blumowski trafił z połowy boiska, ustalając wynik na 55:49 dla Petardy.
Jedna z dwóch nowych drużyn nie miała łatwego zadania, bo już w pierwszej kolejce trafiła na wicemistrzów Lomar1 Frassati. Drużyna o nazwie Katastrofa tylko w pierwszej kwarcie próbowała podjąć walkę z przeciwnikami, którzy wzmocnili się dodatkowo byłymi drugoligowcami - Michałem Trypuciem i Marcinem Zarzecznym. Zawodnicy Katastrofy nie mogli poradzić sobie z Zarzecznym, na którym często łapali faule. Kolejne kwarty to już bardzo duża przewaga Frassati, które z minuty na minutę powiększało przewagę, znakomicie dzieląc się piłką. Prym w tym elemencie wiódł Michał Trypuć, który w całym spotkaniu zanotował aż 13 asyst.
Najbardziej emocjonującym spotkaniem kolejki był mecz Megi Darkat z Metalikiem. Początek meczu to dominacja Megi, która grała bardzo skutecznie w ofensywie, dzięki czemu z minuty na minutę powiększali prowadzenie. Metalik w swoim składzie ma jednak pięciu młodych zawodników ze Spójni. Gdy młodzieżowcom Spójni zaczęły "siedzieć" trójki mecz stał się bardzo wyrównany. Na niespełna trzy sekundy przed końcem przy remisie po 65, Wiesław Dubij z Megi był faulowany i trafił tylko jednego osobistego. Czas dla Metalika, Mega wybija piłkę na aut i do końca regulaminowago czasu zostaje 1,1 sekundy. Wiele zasłon podanie niemal na alley-up do Filpa Dylika, który jednak nie łapie dobrze piłki i Mega zwycięża jednym punktem .
W ostatnim spotkaniu kolejki Efekt Outlet Store zmierzył się z Promotexem (ex Olimpia). W drużynie Promotexu pojawiło się kilku nowych zawodników z Kamilem Piechuckim na czele. Początek meczu nie zapowiadał większej przewagi którejś ze stron. Oba zespoły grały dość nieskutecznie w ataku, często ponawiając swoje akcje. Dzięki przewadze pod koszami Promotex wyszedł na prowadzenie, które w drugiej kwarcie powiększał za sprawą indywidualnych akcji Kamila Piechuckiego. Trzecia kwarta była bardzo wyrównana i Efekt nie potrafił zbliżyć się do rywala na mniej niż 6 oczek. Dzięki celnym rzutom Knutha za trzy punkty przewaga w czwartej kwarcie Promotexu wynosiła 18 punktów, a Efekt dzięki skutecznej grze Bartosza Krawczaka zdołał jedynie zmniejszyć rozmiar porażki do 12 punktów.